poniedziałek, 24 kwietnia 2017

175. TEST: karma Petvita Adult

Na początku marca otrzymaliśmy do testów holistyczną karmę PETVITA z linii Super Premium dla psów średnich - w sumie 10 kg (4 worki po 2,5 kg - 2 x kurczak, 1 x ryba, 1 x jagnięcina). Karmę zaczęłam podawać w połowie marca i przez ponad miesiąc Boniaczkowa zjadła jej już prawie dwa worki. Uważam, że miesiąc, to minimalny czas karmienia, po jakim można podzielić się swoimi doświadczeniami z psim jedzeniem, więc dziś mam dla Was krótką recenzję Petvity.

 

Karma Petvita Adult polecana jest dla psów dorosłych wszystkich ras. My dostaliśmy karmę dla psów średnich, ale producent oferuje swój produkt także w wersji mini i large. Do wyboru mamy też kilka smaków - indyk z jagnięciną, kurczak, ryba, jagnięcina. Karma nie zawiera sztucznych barwników, polepszaczy smaku. Jest to produkt bezzbożowy i bezglutenowy. 
Producent zapewnia, że w karmie znajduje się ponad 50% świeżego, dehydratyzowanego mięsa, choć jeśli dokładnie przyjrzymy się składowi, znajdziemy informację, że mięsa jest nieco ponad 47%. Karma zawiera również MSM, które wykazuje właściwości przeciwbólowe, zapobiega skurczom mięśni niweluje ich stany zapalne oraz ułatwia regenerację po wysiłku, a także łagodzi objawy refluksu żołądkowego oraz alergii wywołanej pokarmami i pyłkami. U nas karmy wspomagające aparat ruchu mają dużego plusa, ze względu na kolano Boniaczkowej :-)
Skład karmy prezentuje się całkiem nieźle, a dokładnie możecie poczytać o nim TUTAJ.  


  • Bogata w olej z łososia i chelaty cynku, które zapewniają piękną i lśniącą sierść oraz zdrową skórę.
  • Fruktooligosacharydy oraz inulina to naturalne prebiotyki, które aktywnie wspierają florę jelitową.
  • Zawiera ekstrakt z juki, który wyjątkowo skutecznie eliminuje nieprzyjemny zapach z pyska.
  • Naturalne włókna służą jako bioregulatory systemu trawienia, wspierając pracę całego układu trawiennego.
  • Zawiera niezbędne dla prawidłowego rozwoju witaminy i minerały.
Granulki karmy Petvita wyglądają raczej standardowo - brązowe kulki wielkością dostosowane do paszczy psów średnich. Karma ma bardzo przyjemny zapach, a kulki są lekko tłuste, więc jeśli ktoś skarmia psa podczas treningu, trzeba liczyć się z tym, że na rękach może zostać nam tłusta warstwa.
Producent chwali się smakowitością karmy i tutaj nie mogę się nie zgodzić - karma faktycznie psu bardzo smakowała, nawet na początku straciłam lekko kontrolę nad tym czy i ile pies już zjadł, bo karma znikała błyskawicznie. Potem przestawiłam psa na trochę inny sposób karmienia. Codzienna porcja dla Bony to ok. 150 g, więc podzieliłam porcję na trzy mniejsze posiłki, ponieważ zamoczona karma nieco pęcznieje i nie chciałam, żeby sucz się "przejadła".
Jakość sierści nie pogorszyła się, pies jest w bardzo dobrej kondycji. Na temat zapachu z paszczy nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ Bona zaczyna mieć problemy z kamieniem i raczej wyciąg z juki na to nie pomoże ;-)
Jedynym negatywnym następstwem podawania karmy jest jakość i ilość odchodów - Bona załatwia się teraz zdecydowanie częściej, a kupy są zauważalnie większe niż w przypadku karmienia "naszą" karmą.  W przypadku karm, również zwracam uwagę na opakowanie. Opakowanie Petvity jest ładne, ma prosty design. Razi mnie jednak brak informacji o procentowej zawartości mięsa w składzie. Dobrze byłoby również, aby producent zadbał o strunowe zamknięcie.





Plusy:
  • bardzo wysoka smakowitość
  • duża zawartość dehydratyzowanego mięsa, ponad 50 %
  • zawiera MSM 
  • bezzbożowa
Minusy:
  • dość wysoka cena
  • pogorszenie się jakości i ilości odchodów
  • brak zapięcia strunowego w opakowaniu
  • brak dokładnego procentowego składu na opakowaniu
Więc podsumowując - czy polecamy? Polecamy! :-) Ogólnie jakość karmy oceniam bardzo dobrze, mimo, że nie jest dla nas idealna, dla kogoś innego może okazać się strzałem w dziesiątkę. Jeśli chodzi o wpływ na organizm psa, to u nas było tylko jedno "ale", które w dodatku u innych psów może w ogóle nie wystąpić. Cena karmy waha się w granicach 69,00 - 79,00 za opakowanie 2,5 kg i 239,00 - 294,90 za opakowanie 14 kg. Chętnie podawałabym tą karmę psu, jednak  dla mnie cena jest trochę zbyt wysoka. jak za karmę nieidealną :-)
Karmę możecie kupić w sklepie KrakVet.


piątek, 3 marca 2017

174. Psia szafa - stan na marzec 2017

Ostatnią aktualizację psiej szafy pisałam w październiku 2015 i plan był taki, że kolejny taki post powstanie równo rok później. No cóż, zastój w pisaniu bloga niestety pokrzyżował moje plany, dlatego też post pojawia się prawie półtora roku po drugiej "psiej szafie" (choć jeśli spojrzeć na pierwszą edycję, aktualizację i dzisiejszy post, to odstępy czasowe są prawie równe, więc nie jest źle ;-)
Choć wydawało mi się, że nie przybywa nam zbyt wielu rzeczy, rotacja względem pierwszego Dog Boxa jest ogromna, a w stosunku do drugiego również niemała, co prawdę mówiąc trochę mnie zaskoczyło. Wydawało mi się, że wcześniej kupowałam / wymieniałam więcej rzeczy. A jednak w roku 2016 też jak widać nie próżnowałam ;-) Nie będę się rozpisywała na temat rzeczy ze zdjęć, po prostu pooglądajcie co tam u nas w szafie piszczy :-)

Dobra, pitu-pitu, ale już nie przedłużając - zerknijcie do naszej szafy!

Obroże, smycze, szelki, kagańce, identyfikatory



Od lewej: 

  • obroża  w sowy - Modna Koza
  • różowa PCV z Decathlona
  • paracordowa od Dog Beauty
  • Hurtta - z TK Maxx
  • niebiesko-zielona od Dog Beauty
  • świecąca, z odblaskami Royal Canin
  • obroża Machester United (czeka na zszycie, bo piesa kiedyś dorwała ją pod naszą nieobecność)
























 Od lewej:

  • smycz paracordowa przepinana 160 cm od Dog Beauty
  • smycz z wzorem Pacman 3 m od Dog Style
  • czerwona linka firmy Rosewood 160 cm, kupiona w TK Maxx
  • smycz z Biedronki, rączka podszyta neoprenem, z odblaskową nicią, 120 cm

  • 5 m smycz na stałe przypięta do wkręta
  • smycz Flexi Vario (mamy do niej jeszcze końcówkę "zwykłą", ta na zdjęciu jest świecąca)
  • Hifica - pas biodrowy z linką amortyzowaną
















Od lewej:
  • szelki norweskie Trixie Fusion
  • kaganiec Dog-O-Rama (rozm.whippet)
  • różowe szelki Hurtta 
  • na górze wisi sobie halter Trixie
  • na dole amortyzator (końcówka do Flexi Vario przerobiona tak, żeby dało ją się przypiąć do dowolnej smyczy)
W kwestii bezpieczeństwa nic się nie zmieniło - przy każdej obroży / szelkach przypięta jest adresówka z imieniem psa i naszymi numerami. Dodatkowo przy obroży przeciwpchelnej Bona ma przypiętą blaszkę DogID, w razie, gdyby wydostała się z obroży spacerowej. 
W naszej kolekcji mamy: 
  • nieśmiertelniki
  • adresówki od Edeil (przezroczystą + dwie złote)
  • diabełka od Pik-Pik
  • zwykłe, plastikowe kapsułki Trixie, dostępne w zoologach za ok.1 zł
  • czarną kostkę z łódzkiego Kakadu
  • adresówkę na rzep z RC, którą zawija się wokół obroży




Zabawki
W naszych zabawkach najciekawsze jest to, że Bona poza domem prawie w ogóle się nie bawi, a "dział" ten praktycznie ciągle się zmienia. Nie muszę chyba mówić, kto bardziej szaleje na punkcie psich pierdół? ;-)
  • JW Pet piłka ażurowa
  • pluszowy mikołaj z Biedronki (prezent świąteczny dla Bony od mojej znajomej), jest tak uroczy, że szkoda mi go dać psu :-p
  • polarowy szarpak zrobiony z szalików
  • jabłuszko - Comfy Snacky Apple
  • robak Comfy Snacky Worm
  • Kong Classic
  • piłka ażurowa na sznurku - z Biedronki
  • piłka w piłce, czyli piszcząca mała piłka w większej, silikonowej otoczce
  • JW Pet Arachnoid Ball
  • piłka tenisowa na różowym szarpaku polarowym (DIY)
  • pluszowe zwłoki, coś ala Skineeez
  • granatowy szarpak polarowy z piłką silikonową (DIY)
  • Trixie Denta Fun Rugby Ball
  • zooplusowa świnka - największa miłość mojej suczy! <3



Pielęgnacja

  • chusteczki do czyszczenia zębów
  • szampon
  • resztka szamponu do odświeżania sierści
  • resztka odżywki
  • chusteczki do sierści
  • szczotka pudlówka
  • Furminator
  • EzzyGroom
  • szczotka dwustronna (strona z włosiem służy mi raczej do wyczesywania włosów z kanapy)
  • obcęgi do pazurów



 Sprzątanie po psie

Sprzątanie po psie jest dla nas czynnością naturalną, więc jasne jest to, że potrzebujemy kilku niezbędnych do tego gadżetów (dobra, tak serio, to wystarczą worki, ale jak można dorobić tej czynności jakąś ideologie i dokupić fajne etui, to coś dla prawdziwego psiego maniaka).
Tu też akurat niewiele się zmieniło - są worki (Earth Rated najlepsze!) i pasujące do nich etui, jest Scooper, zestaw od Kupon Sponsorowany, teraz dołączyły też dzieciowe pachnące worki na pieluchy po tym jak mój siostrzeniec nauczył się korzystać z WC. A co! Nic nie może się zmarnować :-)



Modne dodatki ;-)

Tu też nie ma dużej rotacji, kilka rzeczy dla ozdoby, kilka dla bezpieczeństwa czy ze względów praktycznych. Z derki korzystamy rzadko, bo nie lubimy spacerów w deszczu. Zimowy szaliczek raczej do zdjęć. Są też cztery apaszki (dwie meczowe, jedna odblaskowa i jedna "wyjściowa") i światełko do obroży. 


Miski

Na potrzeby zdjęcia zgromadzone w jednym miejscu ;-) Dwie miski "główne", ceramiczne. Jena na podwyższeniu wykonana przez Psia Manufaktura , niebieska miska na wodę, która na co dzień stoi w sypialni i dwie silikonowe miski podróżne.


Spanie




Boniaczkowa ma w domu jedno legowisko (nie licząc naszego łóżka ;-) ). Oprócz tego ma też kocyki "wyjściowo-wyjazdowe". - brązowy w pieski i czarny z ProPlan. Mały, zooplusowy ma dodatkowo w legowisku.



























Inne duperele saszetkowe:

To co zawsze mam przy sobie na spacerze - klikery, gwizdek, szczypce do wyciągania kleszczy - zajmują niewiele miejsca a czasami okazują się niezbędne. 



czwartek, 16 lutego 2017

173. Psi rok fiskalny 2016

Jakiś czas temu przez psią blogosferę przewinął się event "PSIjacielu drogi", czyli akcja mająca na celu uświadomienie innym ile kosztuje pies. Dokładnie chodziło o to, żeby uświadomić przyszłym i obecnym właścicielom psów, że posiadanie psa to nie tylko przyjemność, ale również odpowiedzialność i konieczność ponoszenia wydatków.

Pewnego wieczoru, jeszcze w 2015 roku, zaczęłam zastanawiać się ile pieniędzy wydaję rocznie na Boniaczkową. Nie, żebym miała ją z tego rozliczać ;-) Jakoś tak po prostu natchnęło mnie, że na co dzień staram się przemyśleć na co rozsądnie wydać pieniądze, zaplanować wszystkie wydatki... Ale z wydatkami psimi chyba nie do końca sobie radzę ;-) Muszę przyznać, że rok 2016 i tak był rokiem oszczędzania na psie (czyt. udało mi się powstrzymać przed kilkoma zakupami). Mimo to zebrała się całkiem niezła sumka. Niektóre wydatki były absolutnie niezbędne, natomiast część rzeczy mogłabym sobie darować. Większość z Was jednak na pewno wie, że nie zawsze można powstrzymać się przed zakupem kolejnej ślicznej obroży czy smyczy, a zabawka w super okazyjnej cenie, nie może dłużej leżeć na sklepowej półce :-)

Wraz z nadejściem roku 2016 postanowiłam prowadzić zapiski dotyczące wydatków i dość skrupulatnie zapisywałam wszystkie wydatki. Obliczenia są więc bardzo dokładne (myślę, że końcowy rachunek może różnić się od faktycznego stanu ± 20 zł).
Post ten nie ma na celu pokazanie w jakie dostatki opływamy, czy pochwalenie się finansami (bo też nie ma się czym chwalić). Potraktujcie go jako kontynuację cyklu "PSIjacielu drogi".


Absolutna podstawa i coś, bez czego na pewno pies nie mógłby się obejść. W karmy i przysmaki zaopatrujemy się zarówno w sklepach stacjonarnych jak i online. Trochę smaków w tym roku udało nam się wygrać lub dostać (do testów lub od znajomych, których psy nie mogą jeść żadnych "wynalazków"), czasem podajemy Bonie też surowe mięso (którego nie liczę, z racji tego, że są to skrawki z porcji kupionych dla nas),więc suma nie jest jakoś bardzo powalająca.
W tym roku Bona skonsumowała 397 zł
Nie jest to duża kwota, na pewno wiele psów przeżarło więcej kasy. W zasadzie dopiero po tym wyniku widzę, że Bona jest niejadkiem i mimo, że na co dzień zaobserwowałam, że jedzenie raczej "dziubie" niż zajada ze smakiem, to dopiero kwota końcowa uświadomiła mi, jak niewiele żarcia pochłonęła na przestrzeni roku.



Tutaj podliczyłam wszystkie kwoty za akcesoria spacerowe (szelki, obroże, smycze, adresówki), a także gadżety takie jak bandamka i podkładka pod miski. 
W bilansie rocznym wyszło 262 zł
Jedną z zakupionych obroży udało mi się zwrócić (mały sukces), jedną smycz sprzedałam, ale mimo wszystko wliczyłam ją do wydatków. Oczywiście bez większości tych rzeczy doskonale obeszlibyśmy się w codziennym życiu, jednak tu moja silna wola przegrała ;-)



Tutaj nie poczyniłam jakiejś wielkiej zbrodni, bo w naszej zabawkowej kolekcji pojawiły się tylko 3 sztuki nowych bajerów. Wielu z Was może uznać za wielki wyczyn ;-) Na szczęście Bona nie jest fanką zabawek. Bawi się tylko w domu i najchętniej wybiera szarpaki, które sama robię ze starych koców. Tak więc w roku 2016 wydałam na zabawki, uwaga! 28 zł ;-)


Trochę więcej niestety wyniosły mnie koszty pielęgnacji psa. Wzięłam tu pod uwagę środki myjące, czesadła, jak i ochronę przeciw pasożytom i worki na kupy. Nie kupuję najdroższych szamponów, ponieważ kąpię Bonę dość często i nie chciałabym zbankrutować ;-) Nie oszczędzam za to na ochronie przeciw kleszczom (w tym roku bilans kleszczowy wynosi 0!) i na workach. W sumie te akcesoria kosztowały nas 236 zł


Niestety wizyty u weterynarza również pochłonęły ciekawą kwotę. Oczywiście nie w każdym roku musi ona być wysoka, czasem wizyty u weta ograniczają się jedynie do szczepienia przeciwko wściekliźnie i tabletkach na odrobaczenie. Należy jednak pamiętać, że może się przydarzyć jakaś niespodziewana wizyta. I nam się przydarzyła. Dwa razy. 
Poza standardowymi zabiegami, Boniaczkowa z powodu dolegliwości brzuszkowych musiała mieć wykonane USG jamy brzusznej i badania krwi. Łączny koszt wszystkich wizyt to 406 zł
No cóż, na zdrowiu nie można oszczędzać.


Ostatnie obliczenia uwzględnia koszty podróży psa środkami komunikacji publicznej. Niestety tu kwota będzie orientacyjna, bo akurat tej dziedziny zapomniałam na bieżąco podliczać. Z tego co obliczyłam podróże z psem kosztowały nas dodatkowe 70 zł. 
Pozwolę sobie doliczyć jeszcze koszt naprawy pogryzionej narzuty i zakup nowych kapci (stare zostały pożarte) - 45 zł

Bilans całorocznych wydatków na Psi rok fiskalny 2016 wynosi 1444 zł

Można powiedzieć, że jest to "goła" kwota, ponieważ nie braliśmy udziału w żadnych szkoleniach / seminariach / imprezach. Na pewno większość z Was ma wydatki związane właśnie z takimi wydarzeniami. Na moje nieszczęście albo szczęście (mojego portfela) w Opolu niewiele się dzieje, jeśli chodzi o takie formy rozrywki. A fakt, że nie jesteśmy zmotoryzowani powstrzymuje nas przed zajęciami poza miastem. 

Ciężko jednoznacznie określić czy kwota końcowa to dużo czy mało, w końcu każdy ma inne zdolności finansowe. Na pewno z części wydatków można było zrezygnować, są jednak takie dziedziny, do których dołożyłabym więcej, gdyby była taka konieczność. Należy mieć świadomość, że mogą przytrafić się nieplanowane wydatki związane ze zdrowiem czy zniszczeniami spowodowanymi przez psa. 

Fanaberia w postaci psiego dzienniczka fiskalnego pomogła mi zaspokoić ciekawość i odpowiedzieć sobie na jedno ważne pytanie - CO DO CHOLERY DZIEJE SIĘ Z MOJĄ KASĄ?! ;-) A tak serio nie jestem specjalnie przerażona kwotą, bo jakby ją podzielić na miesiące, wychodzi ok 120 zł miesięcznie, więc nie ma jeszcze tragedii. A jak się miewają Wasze portfele? ;-)