czwartek, 27 marca 2014

64. Magic Box

Dostałam ostatnio mega niespodziankę! Dzięki uprzejmości firmy O'Canis w Polsce dostałam ostatnio do testów wielkie pudło super przysmaków! :-) Kurier przyszedł wczoraj, a zapach zawartości od razu przyciągnął moją uwagę, mimo że karton był dodatkowo szczelnie zawinięty folią ;-) Wiedziałam, że to nie kolejna śmierdząca obroża, a coś pysznego do jedzenia! Mniam! :-)
Zawartość bardzo nas zaskoczyła, bo nie spodziewaliśmy się aż tak dużej różnorodności w przysmakach. W środku znalazłam mix przysmaków z kangura, mix koniny, cygara i przysmaki z dziczyzny, kiełbaski z jelenia i zająca, smaczki z wołowiny, krążki z łososia oraz małe puszki mokrej karmy - z kozy i bażanta. Same super rzeczy!
O'Canis w swojej ofercie ma głownie przekąski dla psów, jednak ta oferta stale się powiększa, można w niej znaleźć także mokre karmy w puszkach oraz suchą karmę z koniny i łososia. Przekąski i karmy mogą wydać Wam się dość "egzotyczne", ze względu na to z czego są zrobione: jeleń, struś, koza, a nawet kangur. No i sucha karma z koniny. Wielu właścicieli psiaków szuka jednak właśnie takich przekąsek - urozmaiconych i zupełnie innych niż przekąski z kury, wołowiny czy wieprzowiny, które królują w polskich sklepach zoologicznych (przy czym często mięsa nawet nie widziały, bo są sztucznie aromatyzowane). Smaki oferowane przez O'Canis są produkowane ze świeżego mięsa, suszone, a w produkcji nie wykorzystuje się sztucznych barwników, aromatów, cukrów oraz konserwantów. Nie stosuje się też mączki zwierzęcej i wypełniaczy.
U nas na pierwszy ogień poszły talarki z łososia - 100% suszonego mięsa łososia (Analiza: białko 75%, tłuszcz 4,5%, popiół 6%), bez sztucznych aromatów, barwników, bez konserwantów. Talarki pakowane są po 6 szt. Krążki mają ok. 3 cm średnicy i 1 cm grubości. Bardzo intensywnie pachną rybą. Dla mnie bomba, a człowieki się krzywiły jak wąchały :-p
Świetnie nadają się na nagrodę, gdyż mimo sporych rozmiarów bardzo łatwo można podzielić je na mniejsze kawałki. Nie są tłuste, więc nie brudzą też rąk i kieszeni. Dzisiaj Matka zabrała je ze sobą na spacer, bo cały czas ćwiczymy odwoływanie, a one były dla mnie naprawdę atrakcyjną nagrodą (w końcu na co dzień ich nie mam). Z resztą wzbudziły zachwyt całego psiego towarzystwa, do tego stopnia, że trochę posprzeczałyśmy się z Teklą o to, kto właściwie powinien te smaki dostać. Na szczęście obyło się bez strat w liczbie psów i Matka schowała saszetkę udając, że nic już nie ma (ryba śmierdziała na kilometr, ale niech jej będzie).
Ponieważ trochę tego dostałyśmy, postaram się po każdym wypróbowanym przeze mnie smakołyku napisać kilka zdań.
Firmę O'Canis dodaję również do zakładki "Współpraca".







Poza tym ostatnio dużo spacerujemy. Spacery z Bają i Julką można powiedzieć, że już na stałe zagościły w naszym grafiku, jak tylko Matka ma wolne. Czasem dołączają inne psy. Ja się mega cieszę, a Matce też dobrze zrobi jak się trochę przewietrzy. I przede wszystkim nie gnije bezproduktywnie w łóżku do 11:00, jak to było wcześniej. Na spacerach jak już mówiłam uczę się odwoływania. Zdarzyło mi się ostatnio pobiec za sarną, z czego nie jestem dumna. Niestety byłam tak podniecona pogonią, że nie docierały do nie nawoływania z trzech człowiekowych gardeł. Oczywiście nie miałam szans na dogonienie sarny, ale instynkt wziął górę. Powstrzymał mnie dopiero rów z wodą.
Dziś goniłam za to za ptakami (ach! Gdybym Tak umiała latać!), przeskoczyłam przez rów, a w drugą stronę już nie potrafiłam wrócić (nie wiem jak przeskoczyłam w tamtą stronę) i chodziłam wzdłuż pola, szukając przejścia bez ryzyka wpadnięcia do wody. Sytuacja w oczach Matki i pozostałych człowieków pewnie wyglądała dość dramatycznie, zwłaszcza, że byłam baaardzo daleko od nich, a widziały tylko, że w moją stronę zbliża się samochód. Udało mi się w końcu znaleźć drogę powrotną i najszybciej jak potrafiłam wróciłam do swojej spacerowej sfory :-)
Staram się pilnować i nawet udaje mi się ignorować biegaczowatych, rowerzystów i ludzi, którzy wcześniej przyciągali moją uwagę. Ale dzikie zwierzęta są bardziej atrakcyjne. A teraz Matka ma smaczne O'Canisowe argumenty, więc chyba warto będzie się trochę postarać :-)


"Patrz jak ładnie siedzę! Dostane tego rybnego kawałek?"



"Ja też siedzę, patrz!"



Gęsiego :-p



Baja i Aspen (ja nie pozowałam, bo jak już wspominałam - nie mam do tego cierpliwości)



 Trójca (wcale nie taka święta)



6 komentarzy:

  1. Śliczne zdjęcia! :)
    http://pusia-moj-kochany-psiak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ładnie tam u Was, może kiedyś pospacerujemy razem :D ktore z nich to Twoje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mała Czarna Paskuda, bohaterka bloga :-)

      Usuń
  3. Czekam na recenzję produktów. Śliczne foty.

    OdpowiedzUsuń
  4. na prawdę zapowiada się ciekawie. :D rzeczywiście zauważyłam że to z kangura,koniny itd. a nie z kury czy wieprzowiny. :D ciekawie,na prawdę ciekawie.

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy !

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Wasze komentarze. Zostawiajcie też adresy Waszych blogów. Proszę nie zostawiać komentarzy w stylu "Obserwacja za obserwację", wystarczy adres bloga - jeśli będzie dla mnie interesujący, na pewno dodam do obserwowanych! :-)