poniedziałek, 14 września 2015

138. "Pies zmielony razem z budą" ;-)

Hej, hej :-) Jak już zapewne wiecie, Boniaczkowa udostępniła mi swoją część internetów, w związku z czym posty będziemy pisać na zmianę. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;-) Trzymajcie kciuki, żebyśmy obie podołały nowemu zadaniu ;-)

***

Zastanawiałam się od dawna nad wpisem na temat wszystkich karm, które jadła Boniaczkowa. Niektóre oczywiście chwalę sobie bardziej, inne mniej. Z podawania jednych jestem bardziej, z drugich mniej zadowolona. No i nie wszystkie oczywiście były zakupem słusznym. We wpisie wymienię wszystkie suche karmy, krótko opiszę i podzielę się z Wami moimi wrażeniami na ich temat. Zacznijmy od początku:

  • Orlando - karma z Lidla. Nie, nie jestem dumna z tego, że podawałam ją psu, choć poza tym, że w jej składzie można znaleźć wiele wypełniaczy i ulepszaczy, zawiera min. 26% drobiu, co i tak jest wynikiem niezłym jak na karmy marketowe. Kupiona trochę z przymusu, bo po Bonę wybraliśmy się w sobotnie popołudnie (przekonani, że dostaniemy ją "od ręki" ;-P). Karma kupiona, ale pies musiał przecież poczekać na wizytę przedadopcyjną, więc już tak zostało. W sumie sucz zjadła jej chyba dwa worki. Zjadała ją chętnie, choć nie do końca wiem czy to był syndrom psa schroniskowego, skutek ilości polepszaczy smaku i zapachu czy coś innego.  Efekt? Kupy były zielonkawe (pod kolor opakowania karmy), niekoniecznie stabilne, cena 14,99 zł za worek 3 kg.

  • Purina Dog Chow - mimo, że skład karmy nie powala, życzyłabym sobie, żeby wszystkie wiejskie Burki karmione karmą z dyskontów (czyt. "pies zmielony razem z budą") dostawały przynajmniej karmę Dog Chow. Ja nazywam ją "mniejsze zło". Bona chętnie ją zjadała, 3 kg karmy wystarczały na niecały miesiąc, cena stosunkowo niska (25-30 zł z worek 3 kg), kupy nie najwyższej jakości (o ile można tu mówić o jakości ;-) ), ale żadnych rewolucji nie zaobserwowałam. Podawałam ją dość długo, chyba z 8 miesięcy.


zdj. http://www.vogelartikelenwebshop.nl/en/


  • Brit Premium Adult S, potem także BP Adult M - w składzie podano, że zawiera 41% kurczaka i to skłoniło mnie do jej zakupu. Obecnie po przerwie wróciliśmy do niej .Bardzo chętnie zjadana przez psa, kupy zwięzłe, brak rewolucji żołądkowych. Kosztuje niewiele (w internecie cena Adult S zaczyna się chyba od 58 zł za worek 8 kg, 15 kg aMki kosztuje niecałe 100 zł). W tej cenie karma jest bardzo przyzwoita. Niestety zdarzają się lepsze i gorsze partie i przy obecnym worku, który na szczęście kończymy, psie koopy są zdecydowanie za duże jak na 11 kg psa i zdecydowanie zbyt śmierdzące. 

  • Markus Muhle - karma tłoczona na zimno. Byłam z niej mega zadowolona. Pies trochę mniej - nie była zjadana zbyt chętnie, choć do dziś nie wiem czy to nie był przypadkiem efekt tego, że kiedy zaczęłam ją podawać również psu gotowałam (zimą podaję żarcie dwa razy dziennie - rano małą porcję suchego, po południu miskę mięsa z ryżem i warzywami). Potem zjadała, choć bez entuzjazmu, ale za to efekty były super - zero bąków i małe, zwarte kupki - aż chciało się sprzątać! :-) Cena przystępna - 5 kg za 55 zł, 15 kg za 130 zł


  • Bosch Adult - zakupiony w pakiecie próbnym, mieszanym 4 x 1 kg. Skład może też nie powala, ale pies chętnie ją zjadał, więc byłam w miarę zadowolona. Cena też nie była zabójcza, bo za pakiet próbny wyszło niecałe 30 zł. Niestety mój entuzjazm minął dość szybko, bo pies po karmie puszczał mega śmierdzące bąki i nie dało się z nią wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Szybko z niej zrezygnowałam. 
zdj. zooplus.pl

  • Lukkulus - skuszona efektami, po zjedzeniu MM kupiłam 1,5 kg karmy na wakacyjny wyjazd. Miała wystarczyć na tydzień, a kupki miały być piękne, małe i przyjemne w zbieraniu. Niestety nie było mi dane przekonać się czy aby na pewno tak będzie, bo karma suczy w ogóle nie podeszła. W ciągu trzech dni zjadła może ze 100 g i to z takim bólem serca, że w końcu się złamałam i dałam jej próbkę karmy, którą miałam zachomikowaną jako smaki. Potem już kupowaliśmy parówki i karmiliśmy psa mielonkami (mieliśmy ich aż nadto), a karma została szczelnie zamknięta i podaliśmy ją dalej, a to co zostało w misce rozsypaliśmy pod płotem (może jeże chociaż skorzystały). 1,5 kg kosztowało 25 zł i był to najbardziej chybiony zakup jak na razie, mimo, że nieźle się zapowiadał.

  • Kingsmoor HAVFISK - karma z ryb morskich. Dostaliśmy ją do testów w ramach Plebiscytu Top For Dog 2015. Jak na razie jestem bardzo zadowolona zadowolona. Bona chętnie ją zjada i nie ma żadnych rewolucji żołądkowych, a kupy są zwarte i niewielkie. Mogę polecić ją z czystym sumieniem, cena w stosunku do jakości nie jest wysoka (4 kg ≈ 80 zł, 12 kg ≈ 200 zł). Więcej o karmie przeczytacie wkrótce w osobnej recenzji.

  • od czasu do czasu (najczęściej w czasie krótkich -3 dniowych wyjazdów) fundujemy psu fast foody (Pedigree, Chappi, Mr Dog). Najczęściej kiedy jesteśmy na wsi - Bona wtedy i tak pogardliwie patrzy na swoją karmę. Nauczona przez moja mamę, mając do wyboru śmieciowe żarcie, albo swoją, lepszą karmę, wybiera to gorsze. Wątpię, żeby jej to jakoś szczególnie zaszkodziło, dlatego się na to godzę. 


Jeszcze krótko o karmach mokrych.

Zdarzyło nam się próbować karm ze wszystkich niemal przedziałów cenowych. Najbardziej chwalę sobie Dolinę Noteci, O'Canis, Animondę, Rocco. Jednorazowo zamówiliśmy również Lukkulusa - tutaj nie było problemu ze smakowitością (w przeciwieństwie do suchego). W paszczę Bony wpadła też Rinti, którą całkiem nieźle oceniam.
Gdy jesteśmy na wsi, czasem zmuszona jestem kupić to, co jest akurat dostępne (czyt. min.4% mięsa). O ile Pedigree czy Chappi zjada (ach, ta smakowita galaretka!), o tyle Butchersa, który ma nieco więcej mięsa już "męczy".

Jeśli chodzi o przestawianie się z jednaj karmy na inną, to w przypadku Bony nie ma z tym najmniejszego problemu. Możemy nawet codziennie podawać jej inną i nie będzie problemu z wypróżnianiem. Nie wymieniłam w spisie próbek, a zdarzało nam się na krótkich wyjazdach karmić psa wyłącznie próbkami kilku różnych producentów. Nie ukrywam, że pod tym względem jest to duży plus, bo nawet, jeśli zamówiona przez nas karma nie zostanie dostarczona na czas, możemy pozwolić sobie na zakup jakiejś małej paczki w sklepie stacjonarnym. Próbki, dzięki swojej różnorodności są też chętniej zjadane przez Bonę, co również przydaje się, kiedy wiemy, że pies będzie narażony na większy wysiłek fizyczny (np. podczas wyjazdu w góry) i chcemy mieć pewność, że odpowiednio wcześniej przyjął wystarczającą ilość pokarmu.

Właściwie nie wiem dlaczego Bona podczas wyjazdów gardzi swoją karmą. Może traktuje je jak wakacje. A jak wakacje, to wiadomo - gofry, lody z polewą i bitą śmietaną, smażona rybka, grill. Wszystkie rarytasy, których nie mamy na co dzień fundujemy sobie w wakacje. A niech ma dziewczyna - w końcu ja też sobie pozwalam... od czasu do czasu ;-)

12 komentarzy:

  1. No trochę tych karm przerobiliście ;) i jak każdy zaczynaliście od marketówek, tak jak i my.
    Choć ja preferuję karmienie BARFem to tyle się u nas przewinęło suchych karm, że obłęd.
    A na wyjazdach to tak jak u nas Gazik. Normalnie to wielbi i kocha surowiznę tak na wakacjach się na to wypiął i żuli chlebek posmarowany masełkiem, paróweczką i innymi, niekoniecznie przeznaczonymi dla psa jedzonka ;)

    My też właśnie testujemy kingsmoore :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My jak na razie jesteśmy na Markus Muchle, bo ma jeden z lepszych składów.
    Chociaż Alex zaczyna gardzić już tą karmą i w najbliższym czasie pewnie wypróbujemy coś nowego :P
    Chciałam zacząć BARFować (po przeczytaniu książki "Czarna Księga karmy dla zwierząt" odrzuca mnie od wszystkich karm masowej produkcji), ale niestety na razie nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie zaczniemy.

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas, od niedawna pod nowym adresem - http://zlakobietaipies.blogspot.com/ ;)


    OdpowiedzUsuń
  3. Majlo na początku pobytu u nas też żarł śmieciowe karmy z marketu. Ale jakoś 2 lata temu zaczęliśmy mu kupować te lepszej jakości. Na początku Boscha, Fitmina, później Sams Field, Markus Muhle ( MM u nas kompletnie się nie sprawdził- wymioty i brzydkie kupy) , Taste Of The Wild, Brit Care i teraz zamówiłam duży worek Acana Pacifica i zobaczymy jak ta u nas wypadnie :) Jak na razie najlepiej sprawdził się u nas rybny Totw i Brit Care activity. Zobaczymy jak będzie z Acaną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, no i rybnego Kingsmoor też mieliśmy małą paczkę :)

      Usuń
  4. Na dzień dzisiejszy bardzo chwalę sobie Marcus-Muhle Black Angus; nie dość, że pies zadowolony i chętnie zjada, to jeszcze to, co potem oddaje naturze jest bardzo dobrej jakości. Przy tej karmie z pewnością zostaniemy dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się kiedyś nad zakupem, ale ostatecznie się nie zdecydowałam, a teraz na zooplusie są tylko duże wory, a jednak wolałabym mniejszą porcję na początek.

      Usuń
  5. Z tych wszystkich najbliższy mojemu sercu jest brit. Tani a dobry. Kg wychodzi koło 7 zł, to tyle co marketówki a skład o niebo lepszy. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny pomysł na post,my też przetestowaliśmy mnóstwo karm :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My teraz wsuwamy Nutrę (tylko nie pamiętam jaką, musiałabym sprawdzić - kupujemy na wagę, a pani w sklepie świetnie mnie zna i wie co podać). Dog Chow jedliśmy chyba ze trzy lata? Jak nie dłużej. Gazował mi po tym okropnie, ale myślałam, że rodzaj karmy nie ma tu nic do rzeczy - taki jego urok. Dopiero jak się przerzuciliśmy na obecne kulki poczułam różnicę. I wachlarz już mi nie potrzebny.
    Na wyjazdach na wieś, Pimpek tak się wycfanił, że suchego nie tknie, bo wie, że dostanie od mojej babci parówkę. Niedawno musiał zostać na wsi dłużej. Po miesiącu na prawie samych parówkach dostał zapalenia jelit... Ostatnio się zeźliłam i kupiłam mu Pedigree dla małych ras i? Magia! Pies je!
    Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama przymierzam się do podobnego postu. U nas też pierwsze karmy to były marketówki i to niestety przez większość życia Astry, ale od ponad roku testuję różne suche karmy i szukam tego co będzie najlepiej przyswajane. Zaczynaliśmy od Fitmin, Acana, Bosch...itd. Mieliśmy także pakiet próbny z Lukkulus i Astra szaleje za tą karmą. Obecnie Ruda je Fitmin i Brit, ale planuję wrócić do Acany. U nas na szczęście też nie ma problemu ze zmianą jedzenia, także codziennie może jeść co innego i nie ma żadnego problemu, chyba że karma jej nie przypasuje, ale to inna sprawa. :)

    Pozdrawiam
    with-astra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Też przerabialiśmy Markusa, chwalę :-)
    Teraz jesteśmy na Bricie z dziczyzną, Terrorkowi bardzo posmakowała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mnie ten Markus kusi, chyba spróbujemy, jak uporamy się z tym workiem Brita :)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Wasze komentarze. Zostawiajcie też adresy Waszych blogów. Proszę nie zostawiać komentarzy w stylu "Obserwacja za obserwację", wystarczy adres bloga - jeśli będzie dla mnie interesujący, na pewno dodam do obserwowanych! :-)