czwartek, 9 kwietnia 2015

122. Dziś są moje urodziny!!!

Nie są ;-) Właściwie to już były. Umowne oczywiście, które człowieki wyznaczyły na 1 kwietnia. Wet wyznaczył na 22 lutego, bo była to moja pierwsza wizyta  lecznicy. Ale do rzeczy - przez te wszystkie świąteczne przygotowania człowiekom się zapomniało o tym, że wyznaczyli jakąś datę i że poprzednio ją świętowaliśmy z pompą. Były prezenty, smaki, a teraz? A teraz kochani Matka nawet ekstra kości mi nie podarowała. Ale, ale! Jak to mówią "co się odwlecze, to nie uciecze", więc dziś przyszedł czas obchodzenie urodzin. Moich no i przy okazji matkowych, bo ma tydzień po mnie, a Ojczulka będziemy nosić na rękach w przyszłym tygodniu ;-) Można powiedzieć, że wszyscy jesteśmy baranami :-)
Dziś sobie z Matką potortowałyśmy, a jeszcze podobno jadą do nas wszystkich prezenty, to się pochwalę kiedyś przy okazji ;-) Póki co Matka kupiła mi kość od Alpha Spirit i puszeczkę Doliny Noteci, z której zrobiła - można powiedzieć - mini torcik. Dla mnie raczej wyglądało to jak babeczka, ale niech tam sobie Matka myśli, że to był tort :-) Do tego mięsiwa doszły jeszcze miętowe ciacha i jest nieźle :-) Poza tym Matka siedzi dziś cały dzień ze mną, a kiedy przyszedł czas na zakupy zabrała mnie ze sobą :-) Nie martwcie się, byłyśmy tylko w zoologu i w kiosku z ciastkami (jeśli tak można mi to nazwać), więc nie było mowy o przywiązywaniu mnie przed sklepem. Ale o spacerze będzie za chwilę... :-/






A tyle zostało z babeczki - nie wiem po co w ogóle te miętowe ciastka się tam znalazły. Czyżbym miała nieświeży oddech? Tak czy siak zjadłam je potem jak już zapaskudziłam wszystko wokół i stwierdziłam, że reszta karmy wylądowała bezpiecznie zamknięta w lodówce i nie mam szans jej stamtąd wydostać. Ciastka nie były takie złe ;-) 



***

Co do dzisiejszego spaceru - Matka chciała dobrze, bo nie była to jakaś dzika wyprawa w nieznane, nie więcej niż kilometr od domu, a jednak coś we mnie pękło. Matka denerwowała się, że "pies jej się uwstecznia", a u mnie jakoś tak nagle odezwały się braki w szczenięcej socjalizacji. W pewnym momencie po prostu stwierdziłam, że... dalej nie idę i już. Zaparłam się pierwszy raz na przejściu, kiedy zawył sygnał informujący o zielonym świetle. Zostałyśmy na chodniku, więc Matka stwierdziła, że przejdziemy kawałek dalej - tamtędy też można dotrzeć do naszego punktu docelowego. No i tak oto kilkadziesiąt metrów dalej zaparłam się po raz kolejny, ale tym razem na pasach, na samym środku czteropasmówki... Matka była zła jak osa, czułam to, ale mimo wszystko zachęcała mnie do dalszego marszu radosnym "idziemy! dawaj!". Na szczęście kierowca, który się zatrzymał był bardzo wyrozumiały i poczekał aż Matce uda się wciągnąć mnie na chodnik. 
Co było tego przyczyną? Ano pewnie to, że dawno nie byłam na mieście w godzinach szczytu. Ale zwyczajnie dawno w godzinach szczytu nie było aż takiego ruchu. Strasznie dużo ludzi (zrobiło się ciepło, to już nie jeżdżą autobusami), rowerów, samochodów. Potem Matka wybierała mniej ruchliwe trasy, przechodziła przez osiedla, żeby trochę uciec od hałasu, no i jakoś dotrwałyśmy do końca. Uspokoiłam się dopiero pod drzwiami mieszkania, a zaraz po przekroczeniu jego progu wczołgałam się pod łóżko człowieków. Teraz, kiedy odpoczęłam i przemyślałam sprawę wiem, że to nie było zbyt mądre. Najgorsze jest to, że kiedy mam taki atak histerii, nie można mnie przekupić nawet jedzeniem, bo jakie by ono nie było, nie jest dość interesujące. Więc i nagradzanie za spokój w ten sposób odpada. Ech, coś czuję, że Matka będzie mi częściej takie wycieczki fundować...


***

Na koniec pochwalę się - Matka zgłosiła mnie jako testera produktów, które będą brały udział w plebiscycie TOP FOR DOG 2015. Testujących psiaków jest wiele, więc musimy się sprawiedliwie podzielić :-) Na razie czekamy aż pojawią się firmy, które chcą zgłosić do testów swoje produkty - już do kilku Matka napisała, inne człowieki też załatwiają, zachęcają. Zgłaszamy swoje propozycje, aby wyłonić firmy najlepsze z najlepszych i promować ich produkty. Jeśli znacie jakąś firmę, która chciałaby wziąć udział w konkursie TFD2015, śmiało podajcie informację o zgłoszeniach! :-)


11 komentarzy:

  1. Mój pies, czasem też ma takie "zaparcie", fajny torcik, a mam pytanie-jak zostać tym testerem produktu?

    ***
    Zapraszam na http://staffikxbasenji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o rok 2015, to jest już komplet testerów. Być może w przyszłym roku będzie również organizowany taki event. Zachęcam do polubienie na fb profili: "Top for Dog" oraz "Dog&Sport", bo to są główni organizatorzy akcji. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego dla ciebie jak i dla Matki :)
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas http://tobicockerspanielangielski.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, och Matko! Jaki ładny torcik zrobiony! :))

    Ja mam wrażenie, że ta wiosna działa uwsteczniająco na zwierzaki - Bal dokonał takiego regresu, że nic tylko siąść i płakać na tą chwilę :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Umowne czy nie, wszystkiego najlepszego! I cóż za wyżerka była, no no :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sto latek! <3
    Och, znam to uczucie... mojemu też całkiem nieźle odwala ;/ No ale na szczęście da się z tym walczyć.
    Pozdrawiamy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sto lat! Torcik rewela :) Na pewno smakował Matce Pozdrawiam M&M http://majkimojezycie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. 100 lat psiaku! :*
    Mam nadzieję, że urodzinki bardzo udane <3 A tort wymiata, muszę też podobny załatwić :D
    http://maniolowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Wasze komentarze. Zostawiajcie też adresy Waszych blogów. Proszę nie zostawiać komentarzy w stylu "Obserwacja za obserwację", wystarczy adres bloga - jeśli będzie dla mnie interesujący, na pewno dodam do obserwowanych! :-)